Fontann w Rzymie jest mnóstwo. Sporo przedstawia sceny z mitologii – Neptuna, Jowisza itp. Jest też sporo zwierząt. Widzieliśmy nawet karczocha, na którego punkcie mają tam chyba lekkiego fioła. Trochę przykładów poniżej.












Blog Ireny, Olgi i Tomka
Fontann w Rzymie jest mnóstwo. Sporo przedstawia sceny z mitologii – Neptuna, Jowisza itp. Jest też sporo zwierząt. Widzieliśmy nawet karczocha, na którego punkcie mają tam chyba lekkiego fioła. Trochę przykładów poniżej.











Jednym z zabawniejszych wspomnień z Rzymu jest Torre Argentina. Miejsce nazywane jest także Rzymskim Sanktuarium Kotów.

Torre Argentina to obszar wykopalisk, gdzie odkryto kilka starożytnych świątyń. Można go obejść wkoło i oglądać. Głównie… koty. W jednym z rogów placu znajduje się przysiółek dla bezdomnych i chorych kotów, prowadzony przez wolontariuszy. A same koty wędrują po całym terenie Torre Argentina, grzeją się w słońcu, łażą po drzewach. Wytężając wzrok naprawdę można dostrzec ich mnóstwo.



Die Schwarze Mamba czyli Czarna Mamba to Olgi ulubiona atrakcja w wiedeńskim Praterze.
Na tym zdjęciu widać jak wysokie jest to urządzenie.

Czarna Mamba to wieloosiowe niestabilne wahadło. Każdy przejazd wygląda więc inaczej, a niektóre kończą się myciem krzesełek przy pomocy wody z węża.
Poniżej Olga w akcji.
Teneryfa jest wyspą wulkaniczną. Patrząc z okna samolotu właściwie cała wygląda jak wielki wulkan.

Szczy wulkanu jest widoczny prawie z każdego miejsca wyspy.
Prawie na samą górę można dostać się kolejką linową. Warto, bo widoki piękne. Trzeba jednak odstać swoje (u nas – około 2 godzin) w kolejce do kolejki.
Warte odwiedzenia jest także muzeum Parku Narodowego Teide oraz obserwatorium astronomiczne, ulokowane na stokach góry.

Sam szczyt Teide można zdobyć wchodząc pieszo od górnej stacji kolejki bądź szlakami turystycznymi. Aby wejść na sam szczyt potrzebne jest specjalne zezwolenie. Jest bezpłatne, ale konieczne bo ilość odwiedzających jest ściśle limitowana.
Loro Park to zoo na Teneryfie. Bardzo nam się podobało, bo wydaje się być zbudowane w sposób maksymalnie sprzyjający zwierzętom. O ile to w ogóle w przypadku zoo możliwe…
Na mnie ogromne wrażenie wywołała strefa pingwinów – Planet Penguin. To ogromna hala, gdzie pingwiny mają kryte pomieszczenie przypominające strefę podbiegunową. Z agregatów pada sztuczny śnieg, pingwiny mieszkają na pokrytej lodem wyspie, a pływają w ogromnym basenie. Zwiedzający podróżują wokół wybiegu ruchomym taśmociągiem i oglądają pingwiny przez szyby. Nie ma więc przepychania się zwiedzających czy kolejek.



Loro Park zawiera też sporą strefę dla ptaków. Po pierwsze dużo gatunków chodzi swobodnie, wśród ludzi. Jest też zamknięta woliera, gdzie można obejrzeć mnóstwo mniejszych, a za to bardzo kolorowych pierzastych stworów.



Następna część to akwaria i oceanaria i stworzenia wodne.



Jest też strefa pokazowa z fokami. Druga z orkami. I trzecia z delfinami. Jeżeli dziecko ma w dniu wizyty urodziny, to może się załapać na przykład na zabawę z delfinami.


Wreszcie, w ramach „normalnego” zoo są na przykład białe tygrysy.
